wtorek, 3 grudnia 2013

Dzień 95

photo by: andokadesbois

Kolejna długa przerwa zawitała na mojego bloga. Ale żyję, trwam i męczę się z myślami. Postanowiłam sobie zrobić oczyszczanie, takie konkretne. 2 tygodniowe z dietą dr Dąbrowskiej, czyli na samych owocach i warzywach. Wczoraj zaliczyłam pierwszy dzień, poszedł nawet względnie. Bazuję przede wszystkim na surówkach, bo gotowane warzywa to chyba tylko zupa. 
Dzisiaj wstałam totalnie bez sił, zero koncentracji i motywacji do czegokolwiek. Po takiej mini głodówce spodziewałam się chociaż że woda spadnie, a tu nic. Waga jak zaklęta. Wiem, to jeden dzień bla bla ale nie wiem czy teraz widzę sens takiego przemęczenia się. Nigdy nie jadłam warzyw. Tyle co do obiadu na surówkę, do kanapki, czy czasem sałatkę. Teraz czuję, że przy takim przekoczowaniu 2 tygodnie na niemalże samym zielsku, znienawidzę je do końca życia. Tak jak do dzisiaj kebabów.

Cały czas myślę, czy nie przejść sobie na spokojnie na dietę rozdzielną. Jest zdrowa, racjonalna. Czuję, że tylko się do wszystkiego przez te kombinacje zniechęcę. Poza tym wstając codziennie o 5:30 i siedząc do 15:30 w pracy ciężko o koncentrację. Teraz mam lekkie zawroty głowy, miesza mi się przed oczyma. Ja rozumiem, toksyny się uwalniają, że najlepiej jest już po 4 dniu, ale nie wiem czy dam radę nawet tyle. Brakuje mi normalnego śniadania, denerwuje burczenie w brzuchu i chodzenie spać na głodniaka, że ledwo siedzę. To denerwujące. Nie jestem do tego przyzwyczajona...

Nie wiem co robić :(
Chyba już zbyt mocno zależy mi na tym żeby schudnąć... To już obsesja...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz