środa, 20 listopada 2013

Dzień 82

photo by: John-Peter

Wczorajszy dzień bardzo udany, jestem z siebie zadowolona :). Zaliczyłam 30min rowerka i Ab Rippera. Łukasz oczywiście wymiękł, ale przyzwyczai się trochę do ruchu. Mi za to idzie coraz lepiej, mimo dłuższej przerwy zrobiłam całość, z kilkoma tylko przerwami a nie co kilka powtórzeń. Jeszcze dzisiaj czuję mięśnie skośne :). Świetne uczucie. 
Dzisiaj w planach Cardio X i nie ugnę się. Zrobię na pewno. Takie przerwy jakie sobie zrobiłam w treningu są bardzo fajne. Nie myślę sobie, booże znowu muszę godzinę ćwiczyć, tylko co drugi dzień wsiadam na rower i ćwiczę brzucha lub ramiona. Tak powinnam wytrwać dłużej, a i sprzęt się już w  kącie nie kurzy.

Jedzeniowo jakoś się trzymam. Ogarniam trochę sprawę w sferze psychicznej i powoli dojrzewam do niektórych myśli. Muszę zrobić listę posiłków do pracy i z nich coś będę komponować. Może jakaś sałatka dzisiaj będzie? Zobaczymy. Mam ochotę na tzw chinkę, może się skuszę. 

Rozmawiałam przed chwilą z mamą. Niestety zdiagnozowali u niej czerwienicę prawdziwą. Jutro jedzie do swojej lekarki, żeby omówić konkretne leczenie. Powiedziała, że nie chce już pracować u siebie na oddziale (jest pielęgniarką na oddziale wewnętrznym, najcięższym w szpitalu), że nie da rady i musi o czymś myśleć. Zaproponowałam jej, żeby otworzyła ze mną kawiarnie. Nie mamy u siebie nic takiego a zawsze o tym marzyłam. Przyznała się, że myślała już o tym samym i teraz zaczną się konkretne rozmowy. Wolę, żeby miała mniej stresu, mniej dźwigania i więcej przyjemności z pracy. Teraz to jej naprawdę niepotrzebne, bieganie po 12h po oddziale.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz