poniedziałek, 23 września 2013

Dzień 24

photo by: kokoszkaa

No i dopadło mnie. Nos zatkany aż po zatoki, ból głowy i rozkojarzenie. Rewelacja. Nie wiem o co prosiłam, ale nie chcę być już chora. Nienawidzę tego...

W sobotę przetrwała ważenie i schudłam kolejne 0,6 kg. Postanowiłam nie liczyć na razie kalorii po rozmowie z moja siostrą fitnesską. Ma ona dużo większe pojęcie o zdrowiu niż ja, więc zawierzam jej kompletnie w kwestiach żywienia. Myślałam, że nic nie znajdzie w mojej szafce i lodówce. Myliłam się. Oczywiście sporo rzeczy mam "do wyrzucenia" i muszę zmienić kolejne nawyki. Zapomniałam totalnie o indeksie glikemicznym i nie zwracałam na niego uwagi. Okazało się to błędem i muszę wrócić do swoich tabel. Dowiedziałam się kilku interesujących rzeczy, jakie oleje są najlepsze i najzdrowsze, jak obniżać IG w posiłku. Które mąki są najodpowiedniejsze, że istnieje coś takiego jak czarny ryż. Naprawdę interesujące i przydatne informacje. Szkoda tylko, że mamy ze sobą tak rzadki kontakt. 
Szczerze powiedziawszy, trochę mnie podłamało parę kwestii, ale przebrnę i przez to. Muszę, w końcu już tyle osiągnęłam, nie ma co psuć tego co już mam. A może być tylko lepiej :)

Jak przetrwam chorobę i będę już w stanie, zacznę konkretne ćwiczenia. Callanetics jest fajny, ale chyba zostawię go sobie na dni wolne od ćwiczeń w ramach relaksu. Myślę znów intensywnie o P90X, czy może w końcu się do tego przekonam. Fajnie by było :) 
Kurczę, pogoda dzisiaj ładniutka to i żyć się chce i cokolwiek robić. Ile zależy od głupiego słońca :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz