poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Moja historia, moje plany...

Na początek kilka słów wstępu i ogólna charakterystyka.



Zapalenie tarczycy Hashimoto (przewlekłe limfocytowe zapalenie gruczołu tarczowego, wole limfocytarne, choroba Hashimoto, ang.Hashimoto's thyroiditis, chronic lymphocytic thyroiditis, łac. thyroiditis Hashimoto, thyroiditis lymphocytica chronica) – najczęstszy rodzaj zapalenia tarczycy i najczęstsza przyczyna pierwotnej niedoczynności gruczołu tarczowego. Choroba o podłożu autoimmunologicznym, często współistnieje z innymi chorobami autoimmunologicznymi.

HISTORIA:

   Pierwsze cztery przypadki choroby opisał w 1912 roku japoński chirurg pracujący w Berlinie, Hakaru Hashimoto (1881-1934). Wprowadził on na określenie tej jednostki chorobowej używany jeszcze niekiedy termin, struma lymphomatosa.

EPIDEMIOLOGIA:

   Choroba jest wyraźnie częstsza u kobiet, u których spotykana jest 10-20 razy częściej niż u mężczyzn. Występuje predyspozycja rodzinna: u 50% członków rodziny chorego stwierdza się obecność przeciwciał przeciwtarczycowych. Wskazywano na możliwy związek mutacji w genie HLADR5 z rodzinną predyspozycją do tej postaci zapalenia tarczycy. Wykazano związek z obecnością antygenów układu HLA: DR3, DR5 i B8. Występuje także u dzieci, ale większość zachorowań odnotowuje się u osób w wieku 45-65 lat.
   Choroba Hashimoto wchodzi w skład zespołów autoimmunologicznego uszkodzenia gruczołów wydzielania wewnętrznego. Gdy współwystępuje z chorobą Addisona, rozpoznaje się zespół Schmidta; w przypadku współwystępowania choroby Hashimoto, choroby Addisona i cukrzycy typu 1 stwierdza się zespół Carpentera

OBRAZ KLINICZNY:

   Początek choroby jest zwykle trudno uchwytny. Rozpoznanie ustalane jest zwykle w zaawansowanej postaci choroby, gdy dochodzi do niedoczynności tarczycy. W badaniu palpacyjnym można stwierdzić równomierne powiększenie gruczołu, który jest niebolesny i ma twardą lub gumową konsystencję i guzowatą powierzchnię. Niedoczynność tarczycy poprzedzona jest przez przejściową tyreotoksykozę.

ROZPOZNANIE:

Rozpoznanie opiera się na:
  1. Stwierdzeniu zwiększonego stężenia przeciwciał anty-TPO-Ab, skierowanych przeciwko peroksydazie tarczycowej (TPO)
  2. Stwierdzeniu zwiększonego stężenia niespecyficznych przeciwciał antytyreoglobulinowych
  3. Wyniku badania histopatologicznego tkanki gruczołu uzyskanej w biopsji cienkoigłowej (BAC).
Jeżeli współwystępują niedoczynność tarczycy i zwiększone stężenie przeciwciał anty-TPO, biopsja nie jest konieczna.

źródło: Wikipedia

~ * ~

Niedoczynność wykryto u mnie przypadkiem 2 lata temu. Podczas rutynowego badania, które zlecił nie lekarz rodziny a ... ginekolog. W trakcie USG piersi doktor postanowiła zajrzeć w rejony tarczycowe. Nie wiem do dzisiaj co ją do tego skłoniło, ale jestem jej za to ogromnie wdzięczna. Stwierdziła, że chyba coś jest nie tak i powinnam się wybrać na badania do endokrynologa. Tak też zrobiłam. Okazało się, że moje TSH wynosi ok 10, kiedy norma to 0,27- 4,20. Reszta badań krwi, USG. Wyrok. Niedoczynność tarczycy. Dostałam Euthyrox i miałam pojawić se za pół roku na kontrolę. 
Udało się, TSH spadło, ft3 i ft4 było w normie, cieszyłam się z malej wygranej. Dawka ustalona, kolejna kontrola znów za pół roku, która już tak radosna nie była. Moje TSH wyniosło po roku ok 11,8 czyli więcej niż na samym początku ! Pani doktor zleciła zbadanie przeciwciał anty-TPO. Wynik: HASHIMOTO. 
Na początku nie wiedziałam z czym to się je. Myślałam, że to tylko nazwa nic konkretnego. Niestety, moje samopoczucie nie ulegało zmianie. Dodam tutaj, że pojawiły się u mnie niemalże wszystkie możliwe objawy niedoczynności. Senność, wypadanie włosów, sucha skóra (przede wszystkim na łokciach, potrafiła być tak niesamowicie sucha, że pojawiały się pęknięcia, aż do krwi), wieczna nadwaga i niemożność schudnięcia mimo wszelkich starań, zaparcia, niskie ciśnienie, wieczne uczucie zimna (w upalne dni potrafiłam siedzieć pod kocem), szybka męczliwość (wejście na 4 piętro to była udręka, myślałam, że ducha wyzionę, a nie byłam leniwym dzieckiem), opuchlizna twarzy i ciała.
Nie wiedziałam, jak mam sobie z tym poradzić. Zaczęłam powoli zagłębiać się w temat tej choroby, chciałam pozyskać trochę wiedzy. To czego się dowiedziałam odrobinę mnie przeraziło. Nie zdawałam sobie sprawy, że to tak poważne schorzenie i bagatelizowałam na początku sprawę. Dopiero po tak długim czasie dojrzałam do tego, żeby walczyć z tym co mnie spotkało. 
Największym problemem jest dla mnie oczywiście waga. Jak każda kobieta, mam sobie wiele do zarzucenia. Całe życie mam nadwagę, nigdy nie czułam jak to jest być po prostu szczupłym i atrakcyjnym. Czuję, że mój wieloletni związek na tym cierpi, bo wygląd nie pozwala mi na wiele rzeczy, nawet tych najprostszych, które dla przeciętnego człowieka wydają się wręcz idiotyczne. Moja samoocena jest na bardzo niskim poziomie i czuję, że nic tego nie zmieni, póki nie zacznę się sobie podobać. 
Próbowała niezliczonej ilości diet. Zanim zdiagnozowano u mnie niedoczynność, udało mi się zrzucić ok 12 kg i utrzymać tą wagę kilka miesięcy. Niestety, jak to w życiu bywa zawaliłam sprawę i tak męczę się z balastem do dzisiaj. Do sukcesu przyłożyła się dieta wysokobłonnikowa i normalna dawka ruchu w postaci jazdy na rowerze stacjonarnym codziennie po pół godziny. Mam wrażenie, że po zaprzestaniu tego odżywiania i pewnie w wyniku wielu czynników uwolniłam te hashimoto i niedoczynność. 
Rok temu, przeszłam z narzeczonym na zdrowe odżywianie. Dużo warzyw, zero słodyczy, ruch. Po prostu zdrowo. w przeciągu 2-3 miesięcy jemu udało się zrzucić 10 kg a mi ... 3 kg. Czułam, że się zatracam, że wszystko traci sens i po prostu zrezygnowałam, poddałam się. Miałam dość i totalnie olałam. Narzeczony poszedł w moje ślady i oboje jesteśmy znów na linii startu.
Ostatnie miesiące poświęciłam pogłębianiu wiedzy w oparciu o internet na temat choroby. Dowiedziałam się tylu rzeczy, o których nie miałam najmniejszego pojęcia. Trawiłam je parę miesięcy, dojrzewałam do myśli, że powinna zacząć robić coś ze swoim życiem, zanim ucieknie mi między palcami i obejrzę się będąc już po 30-tce. 
W kolejnym, oddzielnym poście zamieszczę zalecenia dla osób zmagających się z tą chorobą. Mam nadzieję, że to komuś pomoże. Jest to zlepek z kilu różnych stron, forów. Sama dopiero zacznę wprowadzać je w życie i postaram się tutaj zamieszczać swoje spostrzeżenia oraz wyniki moich regularnych badań. Wpadną tutaj wypróbowane przepisy, suplementy godne polecenia.
W chwili obecnej jestem na etapie porządków w szafkach i eliminacji wszelkich zabronionych produktów, ale kiedy zacznę na pewno dam znać :). Szczerze, to już nie mogę się doczekać, chociaż czuję nutkę niepewności, czy na pewno mi się uda. Tym razem musi. Już zaliczyłam tyle upadków, że teraz czas na wzlot :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz